Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

Autor Wątek: Zacznijmy od zera  (Przeczytany 1901 razy)

Opis tematu: Mój mały poradnik

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline getshot

  • Pielgrzym
  • *
  • Wiadomości: 20
  • Piwa: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Zacznijmy od zera
« dnia: Wrzesień 05, 2017, 12:52:29 »
Witajcie,

     Chcę się dziś z Wami podzielić swoimi pomysłami na prowadzenie rozgrywki zaczynając od samego początku. Wiem, że nie dla każdego taki temat wyda się ciekawy, robię to głównie z myślą o graczach którzy dopiero odkryli ten klasyczny tytuł, jak również o maniakach czytania wszelkiego rodzaju historii i opowiastek, lubiących dzielić się swoją wiedzą i pomysłami.
Dzięki temu forum odnalazłem odpowiedzi na różne dziwne pytania, a czytając z ciekawością kolejne wątki dowiedziałem się wiele na temat gry. Ja również chciałbym mieć swój wkład w tworzenie tej społeczności i mam nadzieję, że znajdą się osoby którym poniższa treść się przyda lub spodoba.

     Zaczynamy oczywiście od utworzenia postaci. Grając pierwszy raz, gdy znałem się na tej grze jak świnia na gwiazdach, wybierałem z opcji dialogowych opisujących postać te, które chciałem aby ją definiowały. Zastanawiałem się czy ma to być rzemieślnik, rycerz, pomocnik, czy co tam jeszcze jest do wyboru. Nie miałem pojęcia, że każda z tych opcji ma przypisane konkretne wartości statystyk, z jakimi nasza postać rozpocznie rozgrywkę. Nie będę podawał na tacy linków, gdyż szukanie samemu odpowiedzi jest bardzo pomocne, nawet bardziej niż gotowe poradniki. Wszystkie odpowiedzi można znaleźć na tym forum. Wpływ na statystki ma również wybór płci - ja zawsze grałem mężczyzną.

     Wybór pierwszej frakcji jest tak na prawdę wyborem miasta w którym nasza postać rozpocznie swoją przygodę. Na początku jesteśmy można powiedzieć nikim. Nie przynależymy do żadnej frakcji, nie mamy żadnych koneksji. Po rozpoczęciu napotykamy się na pierwszy atak, rozmowę z kupcem, pierwsze proste misje...
Gdzie więc zacząć? Wbrew pozorom ten wybór ma wpływ na stan naszego zdrowia psychicznego. Przemierzając Calradię natrafimy wielokrotnie na różnego rodzaju bandytów. Miejsca ich występowania są w pewien sposób określone. Nie ma ognia bez dymu - jeśli są bandyci, to jest też ich koczowisko, w okolicy którego dzielnie maszerują. Rozpoczynając grę jesteśmy jednoosobową armią, a co za tym idzie mięsem armatnim :) Jeśli napotkamy grabieżców (śmieszni chłopi z gołymi klatami), to mając nasz pierwszy miecz jesteśmy w stanie poradzić sobie z małą grupką pędząc na naszym galopującym rumaku (grabieżcy nie są rodzajem bandytów). Gorzej będzie, gdy zacznie nas gonić grupa 30 korsarzy, tak gonić! Warband to nie bajka Disneya i o ile w późniejszej rozgrywce to armie uciekają przed nami, to na początku jest zupełnie odwrotnie. Polecam poszukać informacji o koczowiskach bandytów, przyda się nam ta wiedza w późniejszej części tekstu. Do sedna - gdzie zacząć? Polecam Praven. Nie natrafimy tam ani na galopujących, ani na mocno opancerzonych przeciwników. Pierwsze kilkanaście minut gry może być prawdziwym piekłem, kiedy co chwilę dostajemy się do niewoli, uciekamy z niej w losowym miejscu na mapie i znowu i jeszcze raz, jednak nie zniechęcajcie się! Im więcej guzów na początku tym twardsza głowa później :)

     Gra oferuje wybór czterech pozycji z kilku rodzajów broni (również polecam lekturę, nie będę o tym już wspominał w dalszej treści - jeśli czegoś nie wiecie - szukajcie, a znajdziecie). Mój ulubiony zestaw to miecz jedno/dwuręczny z maksymalnie dużą wartością cięcia, okrągła tarcza huskarla, kusza wojenna (największa wartość ataku) oraz stalowe bełty. I zawsze te dylematy, kusza czy łuk? A może lanca? Albo inne zmyślne zestawy zapewniające gotowość w każdej sytuacji? Wybór należy do Was. Ja nie wyobrażam sobie gry bez tarczy, gdyż zawsze wpadam w szalony tłum który okłada mnie z każdej strony. Uwielbiam również, atakując wrogie lokacje, zdejmować kuszą wrogich strzelców z murów, chowając się za wieżą oblężniczą. Wspomnę tylko słowem o pancerzu - im większe wartości obrony tym oczywiście lepiej, możemy też zwrócić uwagę na estetyczną stronę odzienia i wybrać te, w którym czujemy że wyglądamy najlepiej.

     Oczywiście możemy być jednoosobową armią, ale daleko nie zajdziemy w pojedynkę. Od razu odradzam rekrutowanie "gotowych" jednostek z karczmy, teoretycznie sprawdzają się one na początku, jednak pochłaniają ogromne ilości środków finansowych, co może być katastrofalne. Dużo więcej przyjemności i satysfakcji daje podnoszenie kolejnych poziomów jednostek rekrutowanych we wioskach, będących głównym źródłem śmiałków do naszej armii. Początkowo są to chłopi z sierpami padający jak muchy, jednak z czasem przekształcają się w wojowników z prawdziwego zdarzenia. Tutaj rodzi się kolejne kluczowe pytanie (jak większość pytań w tej grze hehe) jakie jednostki są "najlepsze" i odpowiem Wam na to pytanie w jedyny moim zdaniem słuszny sposób - najlepsze są te, którymi gra sprawia Wam największą przyjemność! Na temat taktyk, miksów wojsk i ich siły jest bardzo wiele tematów, więc nie będę powielał treści już napisanej. Mój start w Praven nie jest związany jedynie z bandytami! Jednostkami sprawiającymi mi najwięcej radości są swadiańscy rycerze. Oczywiście trzeba się nabiegać i nawalczyć żeby się takiej pierwszej jednostki dorobić, ale jest to gra warta świeczki.

     Wybraliśmy broń, mamy pierwszych chłopów z wiosek i jesteśmy szczęśliwi. Niestety nie do końca, bo zaraz skończy się nam jedzenie! W każdym mieście znajduje się rynek, na którym możemy uzupełnić zapasy żywności, aby nasi żołnierze mieli co jeść w trakcie podróży. Jest kilka rodzajów jedzenia, a każdy z nich dodaje odpowiednią ilość do morale drużyny. Im więcej rodzajów, tym większe morale. Wspomnę tylko, że na wartość tego współczynnika mają wpływ głównie rozegrane pojedynki - jeśli przegramy poważną bitwę to lecą one bardzo szybko na łeb na szyję i jeśli utrzymają się niskie do końca dnia - odejdzie od nas jakaś część naszej armii. Taka sytuacja ma miejsce, gdyż wielkość drużyny również wpływa na morale i gra próbuje nas "uszczęśliwić" zmniejszając co wieczór naszą potęgę.

     Ubrani, uzbrojeni, najedzeni, w towarzystwie dzielnych chłopów - czas ruszać w drogę! Tylko gdzie tu ruszać, jak świat taki duży, a my tacy mali. Spróbujmy zagadać z pierwszym napotkanym lordem - z pewnością będzie on miał dla nas jakąś misję. Początkowa faza rozgrywki obfituje w tego typu zabawę - znajdź i zabij jakiegoś jegomościa, dostarcz gdzieś materiały, przekaż komuś wiadomość. Frustrujące? Nie przesadzajcie, przecież jesteście jeszcze w ubiorze przypominającym piżamę ze słomy, a Wasi podopieczni walczą tym co akurat jest pod ręką, na wszystko przyjdzie czas! Podróżując między kolejnymi lokacjami i bohaterami napotykamy grabieżców i mniejsze grupy bandytów - atakujmy, jeśli wiemy że damy sobie radę. Jeśli zebraliście już 30 chłopów (co za armia!) i 27 z nich padło w trakcie bitwy z 10 bandytami to... To bardzo dobrze! Zdobyliście przedmioty należące do pokonanych jednostek, które możecie sprzedać na rynku. Zdobyliście też doświadczenie, możecie więc rozwinąć swoją postać, jak również pozostałe przy życiu jednostki w naszej armii z pewnością awansowały i są teraz o wiele silniejsze. Udało się Wam ogłuszyć kilku wrogów (jako podstawowe wyposażenie otrzymujemy do tego pałkę)? Pędźcie do miasta i szukajcie w karczmie pośrednika okupów - sowicie Was wynagrodzi za kilku pojmanych przeciwników! I w ten sposób upiekliśmy kilka pieczeni na jednym ogniu - biegliśmy gdzieś w jakimś celu - aby wykonać misję dla lorda, za którą otrzymamy nagrodę i poprawę stosunków z nim, po drodze napotkaliśmy chodzące źródło zarobku i nieco napełniliśmy sakwę. Nie muszę chyba wspominać, że wszystko kosztuje - jedzenie, broń, zbroja i oczywiście żołd dla naszej drużyny. Pamiętajcie o tym, żeby nie skończyły się Wam fundusze na pensje - morale lecą bez tego jeszcze szybciej niż po przegranej walce!

     Podczas podróży między miastami warto jest zajrzeć zawsze do karczmy w poszukiwaniu NPC. Są to nieśmiertelni członkowie naszej drużyny, którzy również zdobywają poziomy i uczą się umiejętności - tak jak my. Ja zbieram zawsze stałą ekipę składającą się z 8 NPC, między którymi nie zachodzą negatywne relacje. Czterech z nich szkolę pod walkę, a czterech pod umiejętności drużynowe (tropiciel, medyk, inżynier, negocjator - przyda się dużo później).

     Początkowo korzystnym rozwiązaniem jest również spacer po ulicach miasta i dialog z mistrzem gildii (tak chyba nazywał się ten "szef" miasta, proszę mnie poprawiać jeśli gdzieś się mylę). Dostaniemy kolejne zadanie do wykonania. Zerknijcie zawsze na odległość konieczną do pokonania w celu wykonania misji. Niektóre są po prostu nieopłacalne ze względu na nieadekwatną zapłatę do czasu ich wykonania. Przykładowo "przeprowadź bydło" z Wercheg do Bariyye, no Matko Bosko trzymaj mnie. Prowadzenie bydła nie jest moim ulubionym zajęciem i o ile na krótkich dystansach nie sprawia to większych kłopotów, to prowadzenie krówek przez całą mapę jest jakimś nieporozumieniem. Wykonując misje dla miast zyskujemy relacje z miastem (potrzebne do prowadzenia w tym mieście biznesu) i oczywiście wcześniej wspomnianą nagrodę. Zadania będą mieli również dla nas "starsi" wiosek. Warto jest budować dobre relacje z wioskami, z których będziemy chcieli rekrutować jednostki, gdyż im większy poziom relacji, tym lepsze jednostki i w większej ilości możemy tam zastać.

     Myślę, że gramy już dobre kilka-kilkanaście godzin. Nauczyliśmy się celnie trafiać wrogów z naszej kobyły, zdobyliśmy trochę pieniążków, zmieniliśmy ubranie, mamy 50 sztuk wojska i kilka punktów renomy, zaczynamy być "kimś". Możemy teraz zgłosić się do jednego z władców frakcji i zaproponować mu nasze usługi. Na początku rozgrywki oczywiście też mogliśmy to zrobić, jednak odbilibyśmy się słysząc, że jesteśmy nikim i mamy wrócić gdy zaczniemy coś znaczyć. Mamy tutaj dwie opcje do wyboru - najemnik wojenny na okres 30 dni z możliwością przedłużenia na kolejny miesiąc i tak dalej lub zostanie wasalem. W przypadku, gdy jakieś frakcje toczą między sobą wojnę i porozmawiamy z obojętnie jakim lordem będącym po jednej ze stron, również możemy natrafić na propozycję walki za sprawę jego suzerena. Jeśli nie skorzystamy z żadnej opisanej opcji, a nasza renoma będzie wciąż rosła, to po pewnym czasie pojawi się na ekranie opcja dialogowa z propozycją wasalstwa, którą jeśli odrzucimy to stracimy punkty relacji z danym władcą (bez sensu). Z której opcji warto skorzystać? Co jest opłacalne? W którą stronę iść? To Wasza decyzja. Do wyboru mamy też pomoc w budowaniu potęgi jednego z uzurpatorów lub budowę własnego królestwa, jednak z tym radzę trochę zaczekać. Mi największą przyjemność w całej rozgrywce sprawia ten właśnie moment. Nie jestem niczyim wasalem, nie mam żadnych włości, biegam sobie szczęśliwy po mapie.

     "No i z czego się tak cieszysz" możecie zapytać - już Wam mówię. Pierwszą super sprawą na zarabianie kupy kasy i szybkie zdobywanie poziomów jest rozbijanie koczowisk bandytów. Niektóre z nich, po odnalezieniu i zniszczeniu, pojawiają się na losowym, ale bardzo małym obszarze i bardzo łatwo jest je wytropić. Dla czego lubię je tak namiętnie niszczyć? Władcy miast w okolicy których pojawiają się koczowiska nie są z tego powodu zadowoleni, gdyż mordowani chłopi i karawany transportujące towary nie docierają z punktu A do B, przez co spada zamożność ich posiadłości. Bardzo często więc, taki władca ma dla nas zadanie "zniszcz kryjówkę bandytów", za które dostajemy mniam mniam dużo kasy, dużo punktów relacji z tym władcą oraz DUŻO punktów doświadczenia dla nas i dla naszych NPC, którzy wbijają poziomy wręcz w mgnieniu oka! Dodatkowo, zanim zniszczymy punkt docelowy możemy nabiegać się za okolicznymi patrolami zarabiając pieniążki i łapiąc niewolników. Co więcej, po zniszczeniu kryjówki dostajemy wszystkie zebrane przez bandytów skarby, trafia się tam czasami coś na prawdę cennego. Odbieramy nagrodę za misję, biegniemy siać popłoch w inne miejsce, wracamy za jakiś czas i od nowa ta sama akcja.

     Opcją rozgrywki którą po prostu uwielbiam jest uwalnianie więźniów. Frakcje toczą wojnę, łapią lordów i trzymają ich w więzieniach w miastach i zamkach. Uwolnienie lorda z siedziby wroga (jeśli mamy wrogów, czyli walczymy dla kogoś) bardzo często kończy się pojmaniem, gdyż nieudana próba wejścia "po cichaczu" jest związane z walką - my z kijem vs. 5 blaszanych typów z mieczami. Jednak kiedy nie jesteśmy zrzeszeni z żadną frakcją... Do każdej lokacji wchodzimy nie budząc podejrzeć! Po wejściu do lokacji znajdujemy strażnika więziennego, skracamy go o głowę i mając swoje standardowe wyposażenie opuszczamy lokację zabijając jedynie kilku wrogów. Pamiętajmy o wznieceniu pożaru w okolicznej wiosce przed taką akcją! Jest to jedna z opcji dialogowych ze starszym wioski. Uwalniamy lorda, a często nawet kilku lordów i relacje z nimi szybują do nieba. Nie tracimy jednocześnie relacji z frakcją, której właśnie wybiliśmy kilku wojaków (trochę bez sensu).

     Taka bieganina, jeśli oczywiście się nam spodoba, pochłania całe godziny rozgrywki. Wszystko jednak się z czasem nudzi lub potrzebuje czasu, żeby od tego odpocząć. Idealnym rozwiązaniem jest przystąpić do jednej z frakcji jako najemnik na czas 30 dni. Potem możemy wrócić do powyższych zabaw i nadal cieszyć się beztroską rozgrywką.
Przez te 30 dni możemy... Możemy robić bardzo dużo innych rzeczy! Plądrować wioski nacji z którymi nasz sojusznik toczy wojnę (bardzo dochodowe zajęcie), walczyć z wrogimi lordami, brać udział w krucjatach i przejęciach zamków oraz miast. Plądrowanie odradzam i srogo kiwam palcem - relacje z wioską w dół, honor w dół, a bez honoru nie zostaniemy nigdy władcą własnego imperium. Druga rzecz - po wygranej walce z innym lordem warto jest go wypuścić, w tym przypadku zyskamy honor i poprawimy z nim relację.

     Po pewnym czasie nadejdzie chwila, w której zapragniemy czegoś więcej. Zostać wasalem, pomóc uzurpatorowi lub założyć własne królestwo. Te części rozgrywki bawią mnie osobiście przez krótką chwilę, potem jest to mozolna przeprawa przez kolejne zdobywane posiadłości. Jednak każdy lubi co innego i może dla Ciebie moment założenia własnego imperium jest kluczową sprawą.
Kilka przemyśleń w tej kwestii. Spotkałem się na forum z rozwiązaniem - walcz jako wasal,  zdobądź kilka posiadłości i kolejnej odmów, po czym zbuntuj się i odejdź, dzięki czemu zachowasz te które są Twoje dla siebie. Rozwiązanie pomysłowe, jednak nie wiem, czy jest możliwość rozdania potem tych posiadłości dla wasali naszego nowego królestwa, czy pozostają one na zawsze naszą własnością. Jest to ważne, gdyż im więcej posiadłości ma nasz wasal, tym ma większe pole do popisu z budowaniem własnej armii. Inwestujmy w innych, nie tylko w siebie :)
Ja zawsze odbijam Dhirim będąc wasalem frakcji po stronie której walczyłem, po czym wypowiadam jej wojnę i przejmuję to wyczyszczone miasto dla siebie. Jest to moje ulubiona i jedyna lokacja jaką widzę w roli stolicy. Oczywiście jest wielce prawdopodobne, że inne frakcje szybko wypowiedzą nam wojnę, a władca przeciwko któremu się zbuntowaliśmy przybędzie z odsieczą aby odbić naszą pierwszą zdobycz. Dla tego warto, aby w tym przypadku Swadii nie było już na mapie albo była ona mocno rozbita, gdyż nacje dążą do odbijania miast, które początkowo należały do ich terytorium. Dhirim jest jednocześnie najgorętszym punktem, często przejmowanym i atakowanym ze względu na swoją lokalizację, przez co jego zamożność jest bardzo mizerna i dużo czasu trwa doprowadzenie go do porządku, ale kto nie lubi wyzwań :)

     Przed decyzją o założeniu własnego państwa warto jest pobiegać jakiś czas jako czyjś wasal. Zdobywamy renomę, honor i relacje z towarzyszami broni, możemy nawet dorobić się tytułu marszałka i prowadzić krucjaty danej frakcji wedle swojego uznania. Bardzo ważną, jeśli nie kluczową sprawą są relacje z "dobrymi" lordami. Lordów jest kilka rodzajów, ja ich dzielę na dobrych i złych, czyli wiernych i niewiernych. Ci pierwsi będą stali za nami murem, nie zdradzą nas i będą nam towarzyszyć w walkach jeśli o to poprosimy. Pozostali nie są warci zainteresowania i przyjmowania ich pod swoje skrzydła.  Po co więc tak skrzętnie budowaliśmy od początku relacje ze wszystkimi? A właśnie po to, żeby wejść teraz w statystyki relacji i odsiać plewy - relacje z lorami wartymi naszej uwagi będę miały wysokie wartości - większe niż 20/30, lub jeszcze wyżej, mimo że mogliśmy ich nigdy nie spotkać. Oni "słyszą" o naszych honorowych decyzjach i wyrabiają sobie o nas zdanie. Te relacje są tak ważne, gdyż jeśli mamy odpowiednio wysoki ich poziom i przekonamy takiego lorda do przyłączenia się do nas, to zdobędziemy go WRAZ z jego posiadłościami! Lordowie niewarci naszego zainteresowania migrują często między królestwami, przez co po jakimś czasie rozgrywki nie są w posiadaniu włości lub mają ich mało. Mając dobre relacje z dużą częścią "dobrych" lordów jesteśmy w stanie bez utraty jednej jednostki, robiąc kilka kółek po mapie zdobyć potęgę, której wystraszą się pozostali monarchowie i niedługo po wypowiedzianej wojnie zaproponują nam pokój. Zyskamy wtedy też prawo do panowania. A właśnie - jest to trzeci czynnik o który warto zadbać przed "życiem na własną rękę". Aby to osiągnąć wysyłamy NPC na dłuższą misję, aby szli w świat i głosili wieść o naszym prawie do rządzenia. Oczywiście do tej misji rekrutujemy również pozostałych NPC nie będących naszymi stałymi kompanami i gdy wrócą z misji to się z nimi żegnamy. Jeszcze jedna ważna sprawa - na naszą "prawą rękę" po zdobyciu pierwszej lokacji wybieramy jednego z naszych NPC, możemy go później zastąpić innym, byle jakim, tak aby nasz towarzysz wrócił do drużyny, ważne jest aby mieć dostępne wszystkie opcje dialogowe, których nie oferuje "gość z urzędu". Jeden z naszych NPC, którego szkoliliśmy na dyplomatę przyda się teraz, aby wysyłać go jako emisariusza do innych monarchów w celu rozmów o chęci zawarcia pokoju jeśli jest nam to na rękę. "Złego" lorda warto jest rekrutować jedynie z poziomu opcji dialogowej jeśli ma jakieś włości, tak aby przeszedł do nas wraz z nimi, po czym możemy oskarżyć go o zdradę. Włości pozostają u nas i rozdzielamy je między swoich "dobrych" wasali. Ta opcja wpływa jednak negatywnie na nasze relacje z pozostałymi wasalami królestwa, więc trzeba jej używać z rozwagą. Nigdy nie rekrutujemy tych "złych" stojących w naszej stolicy! Nie odmawiamy im również, jeśli chcemy żeby gnili w nieskończoność w murach naszej posiadłości mając nadzieję że kiedyś się po nich zgłosimy. Odmawiamy im jedynie wtedy, gdy wiemy że głosił się do nas jeden z dobrych i nie mieści się do komnaty, przez co nie możemy zaakceptować jego wasalstwa.

     Nie macie dość? To jeszcze klika drobiazgów :)
     Małżonka - warto jest się tym zainteresować już we wczesnym etapie gry, gdy jesteśmy wolnymi strzelcami. Wybrankę możemy spotkać na ucztach organizowanych w miastach, a w wyborze odpowiedniej pomoże nam weryfikacja jej rodziny, najlepiej aby miała tych "dobrych" jako ojca i braci. Super sprawą jest wzięcie udziału w turnieju odbywającym się w mieście kilkukrotnie podczas uczty, wygranie prawie 4 tysięcy sztuk złota stawiając co rundę na siebie i zadedykowanie zwycięstwa naszej pani. Po zapoznaniu damy i zrobieniu na niej wrażenia będziemy co jakiś czas otrzymywać misję "spróbuj odwiedzić damę", możemy się podczas takiej wizyty dowiedzieć o innych śmiałkach starających się o jej rękę i cytować jej poezję, wyuczoną wcześniej u wędrowców w karczmach, więc też warto uczyć się tej poezji "przy okazji" biegając po miastach w trakcie rozgrywki. Żona umożliwia nam też opcję zorganizowania uczty - po to są to wszystkie beczki piwa, oleje do lamp i przyprawy, które od początku rozgrywki przewijały się nam przed oczami u handlarzy. Gdy wręczymy żonie odpowiednie ilości produktów możemy zwołać naszych lordów do stołu. Zaczną oni wtedy ściągać do naszej siedziby z całej krainy. Zakończenie uczty jest jednocześnie rozpoczęciem krucjaty wojennej, dodaje nam to również punkcik relacji z wasalami, którzy wzięli w niej udział.

     Nigdy jeszcze nie wybrałem rozwiązania dołączenia się do uzurpatora, więc nie wypowiem się w tej kwestii. Do atakowania bandytów polecam korsarzy i tych z tundry, biegamy sobie między Rivacheg i Khudan, gdyż pierwsi lokują się wzdłuż północnego wybrzeża, a drudzy najczęściej w lasach między tymi dwoma miastami. Moje ulubione wojska to jak wspomniałem wcześniej swadiańscy rycerze, uwielbiam pędzić w bok pola walki na swoim szybkobiegu, każąc im rozluźnić szyki i biec za mną, a kiedy wojska wroga zaczynają się zbliżać i próbują atakować mnie jako pierwszego wysuniętego na szpicy, ja robię unik i patrzę jak moje czołgi rozciągnięte po całej szerokości mapy wjeżdżają we wszystko jak w masło. 150 takich wariatów i rozjeżdżamy 10 razy większe armie, mogące być nawet wysławianymi przez wielu graczy huskarlami oraz rhodockimi kusznikami.

     Gra oferuje oczywiście multum innych rozwiązań i o wielu rzeczach tutaj nie wspomniałem. Mam nadzieję, że zawarłem kilka pomocnych wskazówek dla początkujących, zachęciłem do szukania informacji na forum i rozbudziłem chęć zostania niepokonanym władcą w tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z grą. Wszystkim dziękuję za wspólną lekturę, zapraszam do dyskusji i gorąco pozdrawiam!

GetShot
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 08, 2017, 10:52:33 wysłana przez getshot »

Offline Baldwin

  • Najemnik
  • *
  • Wiadomości: 2056
  • Piwa: 183
  • Steam ID: Mój status Steam
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 06, 2017, 18:25:24 »
Pewnie komuś się przyda.
Szkoda tylko, że bez żadnej szaty graficznej, formatowania tekstu czy czegokolwiek, bo ciężko się to czyta.

Offline Dominique

  • Moderator Dzikich Pól
  • Utracjusz
  • *
  • Wiadomości: 749
  • Piwa: 55
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 07, 2017, 05:27:41 »
Pomysł dobry, ale zgodzę się z Baldwinem.
"Przystojny, ale niezły ch*j.
Poza tym pedofil.   
Powinnam uciekać.   
Ale mnie intryguje."

Offline Bruce Campbell

  • Lew
  • Towarzysz
  • *
  • Wiadomości: 8289
  • Piwa: 877
  • Płeć: Mężczyzna
  • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
    • datadream2004 コギ花
  • Steam ID: Mój status Steam
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 07, 2017, 12:37:18 »
Ciekawy pomysł, ale ja wysiadłem już na drugim akapicie, trudno czytać taką ścianę tekstu.

Offline getshot

  • Pielgrzym
  • *
  • Wiadomości: 20
  • Piwa: 7
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 07, 2017, 14:00:16 »
Dzięki za zwrócenie uwagi na formę, wygląda to w ten sposób, gdyż pisząc miałem dostęp jedynie do edytora tekstu. Postaram się dziś znaleźć chwilę czasu i dodać kilka grafik, urozmaicić treść graficznie :)

Offline Dyktator

  • Administrator
  • Krzyżowiec
  • ***
  • Wiadomości: 4580
  • Piwa: 874
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 07, 2017, 14:14:52 »
Grafiki aż tak ważne nie są. Istotniejszy jest podział tematyczny na akapity. Każdy powinien mieć nagłówek (najlepiej wytłuszczony i z większą czcionką), do tego fajnie by było, gdybyś wyróżnił slowa-klucze (również wytłuszczeniem najlepiej) w każdym z tych akapitów. To by już sprawiło, że całość stałaby się znacząco czytelniejsza.

Offline Octavian

  • Zbrojny
  • *
  • Wiadomości: 2608
  • Piwa: 403
  • Płeć: Mężczyzna
  • 21. Pułk Piechoty THD
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 08, 2019, 12:26:10 »
Witam.
Zacznijmy od początku.
Tworzę postać - to Wiliam.
Chcę żeby był mistrzem miecza - ale na początku wychodzi mi facet na koniu z kuszą, przeżyjemy to jakoś.


Potem powolutku pnę się po szczebelkach kariery.
Napadam na jakiś tam sułtanat sranidzki, co za cieniasy!
     

Sami są sobie winni, brudasy jedne!
Jedna karawana, druga, do zameczku, sprzedajemy, poznajemy fajnych kolegów.
Jakoś to leci.
Obóz, czytam książkę o logice, to nawet traktat. Tak, tak, traktat o logice.
Jedna wioska z dymem i uciekamy, potem ZASADZKA!
Cały czas porządkujemy jabłuszka, kurczaczka i chlebek, wszystko ładnie ułożone w plecaczku.
A potem...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 08, 2019, 12:27:37 wysłana przez Octavian »

Offline Bruce Campbell

  • Lew
  • Towarzysz
  • *
  • Wiadomości: 8289
  • Piwa: 877
  • Płeć: Mężczyzna
  • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
    • datadream2004 コギ花
  • Steam ID: Mój status Steam
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 08, 2019, 13:26:46 »
Sami są sobie winni, brudasy jedne!
(click to show/hide)

Offline Octavian

  • Zbrojny
  • *
  • Wiadomości: 2608
  • Piwa: 403
  • Płeć: Mężczyzna
  • 21. Pułk Piechoty THD
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 08, 2019, 13:49:33 »
Ale oni naprawdę byli brudni, to znaczy po tym jak im odciąłem głowy.
Przychodzisz sobie na pustynię i co? Będziesz tak sobie chodził bezkarnie?
Wiadomo, że musisz mieć niecne zamiary, działamy, działamy....

To przecież wstrętne $#@$#$. które#@$#@# i dlatego twojej matce chcą $#$##% dlatego musiałem zdecydowanie wkroczyć.
Hart kształtowałem na turniejach.

 

Tężyzna fizyczna, dobre relacje w grupie i troska o morlaność - to moje motto.
Po za tym mam już miecz. W sumie dwa, jeden taki  do walki z tarczą.
Miecz dwuręczny wymiata!

Offline Bruce Campbell

  • Lew
  • Towarzysz
  • *
  • Wiadomości: 8289
  • Piwa: 877
  • Płeć: Mężczyzna
  • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
    • datadream2004 コギ花
  • Steam ID: Mój status Steam
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 08, 2019, 22:45:39 »
Po za tym mam już miecz. W sumie dwa, jeden taki  do walki z tarczą.
Miecz dwuręczny wymiata!
Od mieczów dwuręcznych lepsza jest lanca i koń. Samohin by się zgodził, zrobił kiedyś nawet taki tatuaż: (klik!).

Offline Octavian

  • Zbrojny
  • *
  • Wiadomości: 2608
  • Piwa: 403
  • Płeć: Mężczyzna
  • 21. Pułk Piechoty THD
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 09, 2019, 18:41:40 »
Celny argument, celny....
Tym niemniej, kolejne etapy mamy już za sobą.

1. Etap ganiania w kółko z toporem, po górkach i lasach.

2. Etap śmiałej taktyki.

3. Zasadzka właściwa.



Mam już problemy polityczne, o których chciałbym więcej opowiedzieć.

Offline Bruce Campbell

  • Lew
  • Towarzysz
  • *
  • Wiadomości: 8289
  • Piwa: 877
  • Płeć: Mężczyzna
  • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
    • datadream2004 コギ花
  • Steam ID: Mój status Steam
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 10, 2019, 00:19:13 »
O problemach politycznych można wiele rozmawiać. Także zachęcam do uzewnętrznienia się, wtedy ktoś pewnie odpowie.

Offline Octavian

  • Zbrojny
  • *
  • Wiadomości: 2608
  • Piwa: 403
  • Płeć: Mężczyzna
  • 21. Pułk Piechoty THD
Odp: Zacznijmy od zera
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 10, 2019, 21:55:16 »
Może bez przesady, tym niemniej....
Mój niedawny powrót do MiB jest ciekawy, bo korzystam już z porad miłych osób, które spotkałem na tym forum.
Uważam, że Wiliam przegrałby w pewnym sensie z tak skonstruowaną postacią jak Artemisia z filmu 300  --->
Co naturalnie nie oznacza, że jest coś złego w tak fajnej postaci, wyłaniającej się z mrocznych cieni prastarych Ziguratów.
W zasadzie powinieneś padać przed władcą na kolana przynosząc głowy pokonanych królów.
Wtedy jest ok.
Nie chodzi o to, że masz zachwycać się akurat Sułtanatem, który powstał ze snów Sfinksa, nasza Valearia, czy Sonia, może wyskoczyć reklamy piwa Faxe,

Grunt, że rzucasz głową króla o posadzkę, nie prosząc przy tym a nagrodę.
Czyli tak długo jak to możliwe, działasz w oparciu o politykę jakieś frakcji, a potem cynicznie zmieniasz kurs, gdy jesteś już wystarczająco silny.
Wykonasz bezwzględnie każdy rozkaz, bo wiesz, że to stopnie twojej kariery.
Uważnie przyglądasz się swoim towarzyszom, kontrujesz z nich swoją wersję Nieśmiertelnych, z czułością możesz rozdzielać punkty ich cech, bo to twoje marionetki.

Gorzej, gdy będziesz chciał powić się postacią bardziej anarchistyczną.
Gdy sam zostajesz władcą zdobytego królestwa, bez problemu odeprzesz szturm, władcy którego ziemię tak dzielnie najechałeś, ale pojawi się jakiś cwaniak, którego motto to - gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.
Moja taktyka to najazd w głąb terytorium, tak żeby walczyć konsekwentnie z jednym przeciwnikiem, ale to oznacza wydłużony łańcuch dostaw - powiem to śmiało i pewnie - problemy logistyczne.
Nie chodzi o to, że nie rozumiem, że opłaca mi się cyniczna dwulicowość, ale wkurza mnie to zdobywanie kolejnych zamków dla kogoś.

Dodatkowo, traktuje postacie, jako bandę cieniasów, która plącze mi się pod nogami.
Nie chce poznawać ich historii, czy nimi się zajmować, mogą co najwyżej robić za wieszak dla tej zbroi, która zostaje, gdy sam kupuje coś lepszego.
Inna sprawa, że inwestowanie majątku w ten kolejny punkcik to nonsens, co jest złego w prostym hełmie?

Arthemisa powinna jeździć konno i strzelać z łuku, to najlepsza taktyka dla dowódcy, wkraczać dopiero w krytycznych momentach, siejąc śmierć i zniszczenie.
Ale to jest strasznie fajne biegać w tumulcie bitwy, czy prowadzić szturm na mury.
Póki co, moja taktyka jest prosta.
 

Każe zostać żołnierzom, F1, F1 - czyli utrzymywać pozycję, potem F2 i F4, czyli zwieramy szyk.
Zajmuję jakąś pozycję - na flankach, tak tak, flankujemy!
W to miejsce można podciągnąć konnicę i przesuwamy się na skrzydło wroga.
Teraz można albo nakazać atak, albo trochę to przeciągać i manewrować.
Wskakujemy na konia i jeśli wjedziemy na tył wroga, komputer zaczyna nas gonić - wtedy po wydaniu rozkaznu natarcia - F1, F3 dojdzie do rzezi, wróg zostaje zaatakowany od tył, gdy jest rozciągnięty.
To proste, ale jest przy tym masa zabawy, sam mogę kłaść trupem całe dziesiątki, bo mam momentalnie wsparcie.

Problemem jest już tylko zbudowanie relacji politycznych.
Czyli, czy nasz dzielny Wiliam anarchista zdoła wywalczyć sobie pozycję?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 10, 2019, 22:01:09 wysłana przez Octavian »